GARDEN

Przegląd ziół




Wczoraj cały dzień słońce przeplatane deszczem. Wiosenny kapuśniaczek w niczym mi nie przeszkadzał, a właściwie wprowadził jeszcze fajniejszy ogródkowy klimat. 
Przejrzałam swój tegoroczny nabytek książkowy "Rok w ogrodzie", książkę z licznymi poradami i pięknymi zdjęciami. Postanowiłam zrobić przegląd moich ziół, bo wreszcie można powiedzieć, że zaczęły rosnąć na całego. 







Książka się przydaje. Mięta pieprzowa wygląda na pierwszy rzut oka zupełnie jak melisa i chociaż zapach zdradza różnice w oczywisty sposób,dość łatwo je pomylić.


zioła


zioła w ogrodzie


Macierzanka
Tymianek czyli macierzanka

liść szałwii
Szałwia



Na mojej podwyższonej, drewnianej rabacie rośnie też szałwia, tymianek, sałata, oregano...
Już kiedyś pisałam, że taki kącik z ziołami był moim marzeniem, a teraz kiedy rośliny wreszcie zaczynają przyrastać, marzenie nabiera ostrości. 


szałwia




Cieszę się, że zdecydowałam się na uprawę warzyw w skrzyniach. Ścieżki wyłożyłam agro-włókniną dzięki temu w warzywniku jest czysto. Nawet podczas deszczu nie brodzę w błocie. Pielenie też jest łatwiejsze. Moje skrzynie mają 30 cm wysokości i może to wydawać się niewiele, ale plecy i nogi bolą znacznie mniej, gdy nie trzeba się schylać do samej ziemi. Czasem nawet siadam na jednej skrzyni i pielę w stojącej obok :). Tak więc jak na razie same plusy.

warzywa w skrzyniach
Rzodkiewka




   

Pierwsze prace w ogrodzie 



Pewnie niektórzy się zdziwią, że znajdą tu treść o hobbystycznym ogrodnictwie, ale Ci którzy zaglądali już zeszłej wiosny wiedzą, że żyję nie tylko scrapowaniem.



  Zima już za nami i choć daje jeszcze o sobie znać zimnym powiewem i przymrozkiem, ja czuję już jak woła mnie mój ogród. Z niecierpliwością przeglądam prognozy pogody, patrzę w niebo i zastanawiam się kiedy ruszyć do działania. Nie chcę zaliczyć fall startu, bo rośliny przycięte lub posadzone zbyt szybko mogą nie przetrwać nadal nieprzewidywalnej pogody.

   Już w zeszłym roku znalazłam artykuł TUTAJ, na temat zaprawiania nasion marchwi przed zasianiem. Znalazłam go już niestety po zasianiu. Marchewkę miałam taką sobie. Popełniłam kilka błędów, takich jak zbyt skromne przerwanie i niestety moje plony wyrosły w wersji mini. Teraz chcę się do warzywnika przyłożyć troszkę bardziej i skorzystam z porad bardziej doświadczonych.

   Pogoda nadal jest podła więc jedyne co mogę teraz zrobić to zaplanować zasiew i przygotować nasionka.



ZAPRAWIANIE NASION MARCHWI


   Zgodnie z poradą Pani Marii przygotowałam kawałek materiału, zwilżyłam go i zawinęłam w środek nasiona marchwi. Nasiona mają napęcznieć, a nawet zacząć kiełkować. Całość trzeba zakopać na głębokość jednego szpadla na 12-14 dni. Metoda jest podobno dobra także na pietruszkę, buraki i cebulę. 
  



wysiew marchwi


wysiew marchwi


 Nasiona jak w zeszłym roku kupiłam w sieciówce. Jeśli tym razem zbiory będą słabe obwinię jakość nasion, a nie swoje doświadczenie ogrodnicze :



MÓJ GARDENING :)


  W sumie ten post jest raczej o moim ogródkowaniu, ale na początek parę słów o planie grządek. Otóż zrobiłam go z myślą o nowym wyzwaniu w ArtGrupa ATC Garden Journal i chociaż najpierw chciałam zrobić taką, raczej botaniczną stronę, wiecie troszkę w takim klimacie  rysunków rośli i zwierząt, które robili botanicy zanim spadły nam z nieba aparaty i telefony, to jednak rozkład  przyda mi się bardziej. Nie mam pamięci, gdzie co wysiewam, więc i tak musiałabym coś podobnego sobie zrobić. Nawet na rozkładzie już mam jakiś lekki błąd numerkowy, ale to mało ważne.





rozkład grządek






 No więc dziś z rana pokazało się słońce i stało się jasne co będę robić zamiast sprzątania :)Złapałam za łopatę i zaczęłam przekopywać moje drewniane skrzynie na warzywa. Nie było specjalnie ciężko. Ziemia w donicach była jakby, mniej ubita  niż w gruncie. Przynajmniej tak zapamiętałam z czasów, gdy pracowaliśmy w przydomowym ogrodzie z moimi rodzicami. Na razie przygotowałam trzy donice, a dwie wysiałam. 










O marchwi ciąg dalszy...


   Na początek przygotowałam grządkę pod marchewkę i buraczki. Jakiś czas temu pisałam o tym, ze w zeszłym roku znalazłam przepis na marchew idealną no i teraz wypróbowuję. Było zaprawienie nasion i popiół z kominka. Teraz czekam na efekty. Trochę poczekam, bo marchew potrzebuje strasznie dużo czasu. 




Nasionka przed zaprawieniem


Nasionka po 2 - tygodniowym zaprawianiu w ziemi



   Nasiona napęczniały i nawet troszkę zaczęły kiełkować. To drugie zdjęcie jest zrobione troszkę bardziej z bliska, więc nie myślcie, że są aż takie duże :) Plusem tego zaprawiania nasion marchwi jest też to, że znacznie łatwiej jest ją rzadko wysiać. Nasionka nie są takie malutkie i śliskie. W efekcie może będzie mniej przerywania. Chociaż powiem Wam, że u mnie marchew raczej i tak za duża nie urośnie, bo nie zdąży. Jak znam mojego synka to będzie zajadał już te maluteńkie, a ja raczej mu nie zabronię, bo to przecież dla niego ten cały warzywnik robię. 


   Posiałam też groszek cukrowy, który wszyscy uwielbiamy. W zeszłym roku miałam go na samym końcu warzywnika, a teraz zaplanowałam zaraz przy domu, żebyśmy mieli bliżej do podjadania. 


  Zastanawiam się, gdzie wy macie warzywniki? Ja mam bezpośrednio przy wejściu do kuchni, żeby było blisko po warzywa i zioła. Spotkałam się z zaskoczeniem kilku osób, jeśli chodzi o tę lokalizację. Dlaczego nie mam warzywnika na końcu ogrodu ? - pytali. A dla mnie odpowiedź jest prosta: Bo lubię sobie zrobić kubek cieplutkiej kawy, wsunąć stopy w kapcie, zawinąć się w szlafrok i pochodzić po moich grządkach. A najłatwiej jest mi to robić, kiedy są blisko :)




OGRÓD


   Uwielbiam podglądać jak przyroda budzi się do życia z zimowego snu. Codziennie biegam po ogrodzie wypatrując nowych przedzierających się przez grunt roślin. Jestem niecierpliwa i trudno mi czekać bezczynnie, aż wreszcie coś się pokaże. Na szczęście mam różne rośliny i każda ma inny moment wegetacji. 

   Tymczasem zabrałam się za malowanie skrzyń w warzywniku. Rozłożyłam pracę na kilka dni, żeby nie umierać na ból pleców :) Nad kolorem nie myślałam, wybrał się sam, bo została nam jedna puszka z zeszłego roku. W sumie maluję bardziej, żeby ładnie wyglądało niż dla impregnacji, ponieważ od środka i tak nie da się już pomalować, bo skrzynie są wypełnione ziemią. Będzie w połowie zaimpregnowane, lepsze to niż nic. 








   Zaparzyłam sobie herbatę w kubku, który mój mąż przywiózł mi ze Spitzbergen i do dzieła. (Nawiasem mówiąc, przywiózł stamtąd bardzo fajne zdjęcia. Może kiedyś pozwoli mi je Wam pokazać.) Kolor nazywa się Tik. Dla porównania wrzucam fotkę skrzyni pomalowanej i niepomalowanej.








   No i dorobiłam się jeszcze dwóch skrzyneczek. Tym razem nie kupionych, ale zrobionych przez mojego męża. Z budowy zostało nam kilka desek. Pojechaliśmy do sklepu po piłę, kątowniki i śruby. Minęła godzinka i mała skrzynia na kwiaty była zbita i pomalowana. Jestem super szczęśliwa, bo wreszcie będę mieć w ogrodzie również kwiaty i to przy samym wejściu do kuchni.  








   Dół skrzyni wyłożyliśmy agro-włókniną, żeby nie rosły nam chwasty. Niestety trawa w miejscu, gdzie mam teraz skrzynię, tak bardzo wrosła w siatkę na kreta, że musiałam całą wyciąć. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że kret nie wyczuje kwiatów. 


   Sporo jeszcze porządkowania i malowania przede mną. Ścieżki w warzywniku mam wysypane korą, która nie wiadomo, gdzie znika. Ciągle jej mało i mało. Mam wrażenie, że dosypuję w nieskończoność.  Z kolei kamienie są drogie i nie lubię po nich chodzić. Mieszkam bezpośrednio przy lesie i kora wydawała mi się dobrym sposobem na połączenie warzywnika z ogrodem wypoczynkowym. 













   W warzywniku na razie najlepiej wyglądają truskawki. Nawet sadzonki w doniczkach i w skrzyni, które jesienią zrobiłam z odnóżek fajnie przezimowały. W sumie to chwilowo nie wiem, które to truskawki, a które poziomki bo jedne i drugie listki są malutkie i drobne, ale za kilka tygodni będę mieć jasność. Znów trzeba poczekać. Aaaaa,  no jeszcze ta druga skrzynia. Ona właśnie ma być na te sadzonki truskawek. 












Po co założyłam warzywnik


Drugi sezon mojego przydomowego ogródka w skrzyniach zapowiada się całkiem owocnie. Choć posty na ten temat piszę dość rzadko, ogródek odwiedzam kilka razy dziennie. Czasem żeby popielić, czasem podlać, innym razem podjeść truskawki prosto z krzaczka :) i te ostatnie odwiedziny są najsłodsze. Nie ma co ukrywać, że warzywnik to niesamowita przyjemność, ale też obowiązek. 

Moją główną motywacją do założenia przydomowego ogródka, był mój synek. Rzadko udawało mi się namówić go żeby zjadł, lub choćby posmakował jakieś warzywo kupione ze sklepu. Czasem nawet nie chciał wziąć małego kęska, zasłaniał buzię i informował mnie, że mam go nie zmuszać.

Gdy w zeszłym roku zaczęliśmy zbierać plony naszej ogrodowej pracy, maluch zasmakował w groszku, poziomkach i surowej marchewce. W tym roku przekonał się do sałaty masłowej, rukoli, rzodkiewek i truskawek. Oczywiście nie są to ogromne ilości. Na razie skubie pojedyncze liście z grządek, ale i tak jestem szczęśliwa, że się przełamał i otwiera się na nowe smaki. Zmierzam do tego, że jeśli Wasze maluchy to niejadki i ciężko je przekonać do nowych smaków, warto zastanowić się nad własnymi warzywami. Ja uprawiam warzywa w dużych drewnianych skrzyniach, ale wiele można sobie zasiać w niedużych doniczkach na balkonie, a radocha jest ogromna dla wszystkich domowników.



A tak wyglądają moje uprawy w czerwcu.


warzywnik

Warzywa w skrzyniach



Jeśli jesteście ciekawi jak ogród wyglądał w marcu odsyłam Was do Posta Między wiosną, a zimą w ogrodzie. Ciekawskich, którzy chcą zobaczyć jak to wszystko się zaczynało odsyłam do Etykiety Ogród. 


uprawa poziomek w drewnianych skrzyniach

poziomki w skrzyniach

dojrzałe poziomki

Warzywnik przy domu

Uprawa truskawek w drewnianych skrzyniach


Warzywnik w drewnianych skrzyniach

uprawa warzyw w skrzyniacg

warzywnik

przydomowy ogródek warzywny

przydomowy warzywnik

uprawa warzyw przy domu

Jak rosną warzywa

Warzywnik w drewnianych skrzyniach


Warzywnik w skrzyniach


Uprawa warzyw w skrzyniach

Uprawa warzyw w skrzyniach

Zioła w drewnianych skrzyniach

tymianek w ogrodzie


 Na koniec mój totalny musthave w ogrodzie -  samorozwijający się wąż. Teraz można je kupić prawie wszędzie i w coraz bardziej dostępnych cenach. Nie decydujcie się jednak na najtańszy bo lubią się psuć. Nie wyobrażam sobie podlewania ciężkim gumowym wężem. Zazwyczaj podlewam ogródek dość późno wieczorem i nie chciałby mi się zwijać gumowego węża, który zresztą często się plątał i uprzykrzał mi ogródkowe życie. Samorozciągający się uwielbiam i polecam każdemu. Jest lekki, rozwija się pod wpływem ciśnienia wody, a po zakręceniu kurka kurczy się i zwija. 


uprawa roślin w skrzyniach




2 komentarze:

  1. Swoim wpisem zachęciła mnie Pani do zakupu takiego węża,
    ceny są różne, więc nie wiem czy ten droższy wąż to powinien być w cenie 30zł czy też 160zł bo taka jest rozbieżność, węże najtańsze to kwestia 9zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm ciężko powiedzieć który kupić. Jednak jakość zwykle idzie w parze z ceną. W tym roku mąż kupił mi inny bardzo fajny, lekki i przjemny w obsłudze wąż Hazelock bęben z wężem PIco. Całość bardzo lekka, wąż cieniutki i lekki, używam dopiero kilka dni ale jestem zadowolona i raczej nie będzie się przecierał jak ten materiałowy samorozciągający. I na dodatek jest w pięknych kolorach, różowym turkusowym, cuda! Proszę dobrze przeszukać internet bo ceny mocno się wachają. pozdrawiam!

      Usuń