wtorek, 9 sierpnia 2016

Kraków w półtorej dnia z pięciolatkiem


Razem z moim mężem zdecydowaliśmy, że ze względu na niespokojny czas, który spotkał nasz świat,  w tym roku nie jedziemy na żadne zagraniczne wakacje. Przypuszczam, że jak spora cześć Polaków zdecydowaliśmy, że zwiedzimy kawałek naszego pięknego kraju zamiast z niepokojem włóczyć się po świecie. 







Kraków z dzieckiem

Do Krakowa przyjechaliśmy w piątek po godz. 15:00. Podróż zajęła nam ponad 6 godzin, ale dzięki temu, że prawie całą drogę przejechaliśmy autostradami lub drogami szybkiego ruchu, przebiegła dość komfortowo.

Godzinkę odpoczęliśmy w hotelu i ruszyliśmy w miasto.
Zdecydowaliśmy, że zostawimy samochód na hotelowym parkingu i będziemy poruszać się taksówkami. Z hotelu do Rynku Głównego w Krakowie mieliśmy zaledwie 3 km i za taksówkę płaciliśmy tylko 18 zł. Chyba nie warto było za te kilka groszy szukać miejsc na starówce, zresztą pewnie za parkowanie też trzeba by było zapłacić. 


Istotne, gdy jedziesz z dzieckiem

Na Rynku jest mnóstwo restauracji, więc nie musicie martwić się o toalety 
dla Waszego malucha. Zdążycie dobiec w razie czego. 

W menu restauracyjnych często są dania dedykowane dzieciom, 
ale zanim usiądziecie do ogródka lepiej to sprawdzić.

Spokojnie możecie zabrać ze sobą wózek. My się zastanawialiśmy, 
czy małego nie wytrzęsie od bruku, ale nawierzchnia
Rynku jest ok. i wszędzie są też chodniki. 

Raczej nie minie Was kupienie jakiegoś duperelka, 
bo Sukiennice całe wypełnione są kramikami z pamiątkami, 
zresztą uliczki doprowadzające do Rynku też. 


RYNEK GŁÓWNY




Rynek Główny jest zachwycający. Wypełniony radosnym tłumem zwiedzających, z mnóstwem ogródków restauracyjnych, dorożkami i oczywiście Sukiennicami. 

Nie nastawialiśmy się na typowe zwiedzanie. Zawsze, gdy jedziemy na wakacje z naszym synem wbijamy sobie do głów, że ten czas jest głównie podporządkowany jego potrzebom. Jeśli szybko zdacie sobie z tego sprawę podróżując z dzieckiem, 
zaoszczędzicie sporo nerwów i frustracji. 
Trzeba po prostu zaplanować czas tak, żeby był dla niego najbardziej atrakcyjny jak się da, żeby nie słuchać za dużo marudzenia, płaczu i krzyku i przy okazji też trochę skorzystać. 




Podczas, gdy nas najbardziej zachwyciła piękna architektura, naszemu maluchowi do gustu przypadło do gonienie gołębi. Od kiedy zobaczyłam film Nie kłam kochanie, zawsze chciałam przejechać się krakowską dorożką tak jak to zrobili bohaterowie filmu. No i udało się :) Synek marudził, że to będzie nuda, ale ja nie dawałam za wygrana i jednak pojechaliśmy.  Co prawda napisałam wcześniej, że czas trzeba atrakcje trzeba dostosować do dziecka, ale nie przesadzajcie z tym. To mają być też Wasze wakacje i wspomnienia. 
Na dorożkę nie musieliśmy czekać, stało ich na Rynku całkiem sporo. Koszt 20 minut przejazdu to 150 zł. Przy okazji Pani woźnica pokazała nam kilka istotnych w Krakowie miejsc. Przejechaliśmy ulicą Kanoniczną, jedną z najstarszych w Krakowie, widzieliśmy okno, z którego nasz Papież Jan Paweł II przemawiał do wiernych, widzieliśmy dom w którym mieszkał. Z dorożki zobaczyliśmy też Wawel i ogólnie kawałeczek starego Krakowa. Moim zdaniem było super. 






Zajrzeliśmy też do sklepiku, a właściwie fabryki cukierków CiuCiu na ul. Grodzkiej, w którym można było zrobić dla siebie cukierki. Kolejka do robienia cukierków niestety była dość duża, więc tylko kupiliśmy słodkości. 



WAWEL

Wawel zwiedziliśmy tylko z zewnątrz. Byłam pewna, że nasz pięciolatek nie wytrzyma chodzenia po zamku. Jest na to za bardzo żywiołowy, za to bieganie po dziedzińcu podobało mu się bardzo. 
Chcieliśmy też wejść do smoczej jamy, niestety nie doczytaliśmy i zamiast wejść na górze zamku, zeszliśmy na dół do pomnika Smoka, a tam niestety było już tylko wyjście. 
Pomnik troszkę mnie rozczarował, ale synkowi podobał się bardzo, szczególnie gdy niespodziewanie zaczął zionąć ogniem. 










WYSTAWA KLOCKÓW LEGO

Jeden dzień z niecałych dwóch, które spędziliśmy w Krakowie był niestety deszczowy. 
Poszliśmy więc do kina i na Rybkę Dori i na Wystawę Klocków Lego. 
Wystawa była świetna, mnóstwo budowli stworzonych z niezliczonych ilości klocków.
Mój synek  i mąż biegali zachwyceni  pomiędzy gablotami. Wystawa była w Galerii Kazimierz i tra do 16 października. Ceny biletów różnią się w zależności od dnia tygodnia najlepiej sprawdźcie TUTAJ




Całość była rozłożona na dwóch piętrach. Na dole było zwiedzanie, a na górze zabawa. Dość spore pomieszczenie ze stoliczkami wypełnionymi klockami Lego z różnych kolekcji, gdzie można było wspólnie z dzieckiem ułożyć coś ciekawego. 









Co jeszcze można robić z dzieckiem w Krakowie i okolicy
czyli nasz plan na kolejne odwiedziny w Krakowie










Pozdrawiam Was serdecznie :)







2 komentarze:

  1. Mieliście wspaniały wypad do pięknego miasta :)
    ..życzę Wam więcej takich dni :)

    OdpowiedzUsuń