Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogród. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 marca 2017

Co warto siać w ogrodzie warzywnym



W marcu pora ruszyć do ogrodu.  Aż mnie głowa boli na myśli ile mam w tym roku do zrobienia. Mam ogród rekreacyjny i warzywnik i to właśnie od tego drugiego zaczynam sezon w ogrodzie. 
Na początek kilka zdjęć z różnych okresów życia mojego warzywnika, żeby Was troszkę zachęcić do samodzielnej uprawy warzyw. 













Co warto siać w warzywniku

Hmm, trochę ciężko powiedzieć tak ogólnie, ale to już czwarty rok moich upraw, więc mam już troszkę rozeznanie co fajnie mi się w ogrodzie udawało, co zjadaliśmy ze smakiem i co niestety zalegało w ziemi.


Spotkacie się pewnie z różnymi opiniami na temat tego co warto mieć w warzywniku. Siejąc warzywa w moim ogródku, kieruję się dwoma  zasadami.

1. Sieję to co lubimy najbardziej i najczęściej jeść latem.
2. Sieję  warzywa, które najlepsze są latem i zimą kupimy tylko mrożonki, 
lub warzywa bez smaku.

Na moich grządkach znajdzie się:

Roszponka
Rukola
Sałata masłowa
Dwa rodzaje rzodkiewek
Fasolka żółta i zieolona
Pomidorki cherry
Szczypiorek
Por
Pietruszka
Kalarepa
Groszek!
Szpinak
Marchew
Kalarepa
Buraczki
Koper
Zwykle sieję wszystko po 15 marca. 

Mam też jedną grządkę z ziołami:
Mięta Pieprzowa i Marokańska,
dwa rodzaje Tymianku, 
Oregano
Rozmaryn
Szałwia
Owoce:
Truskawki
Poziomki
Borówki
Agrest
Maliny
Porzeczka




Największy dylemat mam z sianiem marchwi i buraczków. Marchew niesamowicie długo rośnie i jeszcze nigdy nie udało mi się zebrać imponujących plonów. Po prostu marchew u mnie nie wyrasta. Jest malutka mimo przerywania, podlewania, a nawet wcześniejszego zaprawienia nasion w ziemi. 
Może to dlatego, że uprawiam warzywa w drewnianych skrzyniach. Nie mam pojęcia. 


Druga rzecz to buraczki. Zależy mi głównie na liściach, bo uwielbiam latem robić Botwinkę, ale też jakoś w zeszłym roku liście nie chciały rosnąć.  
Marchew zasieję na pewno, bo mój synek lubi wyrywać z gruntu i jeść te malutkie, które nie zdążyły jeszcze urosnąć, ale nad buraczkami mocno się zastanawiam. Zresztą jedno i drugie można bez problemu kupić w sklepie, więc czy jest sens?


Co roku rysuję sobie plan wysiewania. Głównie dlatego, żeby nie posadzić tych samych warzyw w tym miejscu co ostatnio, ale też mieć podpowiedź co, gdzie jest. 
Nie robię nic skomplikowanego, rysuję skrzynie na kartce i piszę nazwy warzyw, które są w nich posiane. 




Miałam dziś przygotowywać i porządkować grządki, ale od samego rana pada deszcz, więc nic z tego. Zapowiada się leniwa niedziela :)

Miłego dnia kochani :)

Karolina

czwartek, 16 czerwca 2016

Mój przydomowy warzywnik w czerwcu





Po co założyłam warzywnik


Drugi sezon mojego przydomowego ogródka w skrzyniach zapowiada się całkiem owocnie. Choć posty na ten temat piszę dość rzadko, ogródek odwiedzam kilka razy dziennie. Czasem żeby popielić, czasem podlać, innym razem podjeść truskawki prosto z krzaczka :) i te ostatnie odwiedziny są najsłodsze. Nie ma co ukrywać, że warzywnik to niesamowita przyjemność, ale też obowiązek. 

Moją główną motywacją do założenia przydomowego ogródka, był mój synek. Rzadko udawało mi się namówić go żeby zjadł, lub choćby posmakował jakieś warzywo kupione ze sklepu. Czasem nawet nie chciał wziąć małego kęska, zasłaniał buzię i informował mnie, że mam go nie zmuszać.

Gdy w zeszłym roku zaczęliśmy zbierać plony naszej ogrodowej pracy, maluch zasmakował w groszku, poziomkach i surowej marchewce. W tym roku przekonał się do sałaty masłowej, rukoli, rzodkiewek i truskawek. Oczywiście nie są to ogromne ilości. Na razie skubie pojedyncze liście z grządek, ale i tak jestem szczęśliwa, że się przełamał i otwiera się na nowe smaki. Zmierzam do tego, że jeśli Wasze maluchy to niejadki i ciężko je przekonać do nowych smaków, warto zastanowić się nad własnymi warzywami. Ja uprawiam warzywa w dużych drewnianych skrzyniach, ale wiele można sobie zasiać w niedużych doniczkach na balkonie, a radocha jest ogromna dla wszystkich domowników.



A tak wyglądają moje uprawy w czerwcu.


warzywnik

Warzywa w skrzyniach



Jeśli jesteście ciekawi jak ogród wyglądał w marcu odsyłam Was do Posta Między wiosną, a zimą w ogrodzie. Ciekawskich, którzy chcą zobaczyć jak to wszystko się zaczynało odsyłam do Etykiety Ogród. 


uprawa poziomek w drewnianych skrzyniach

poziomki w skrzyniach

dojrzałe poziomki

Warzywnik przy domu

Uprawa truskawek w drewnianych skrzyniach


Warzywnik w drewnianych skrzyniach

uprawa warzyw w skrzyniacg

warzywnik

przydomowy ogródek warzywny

przydomowy warzywnik

uprawa warzyw przy domu

Jak rosną warzywa

Warzywnik w drewnianych skrzyniach


Warzywnik w skrzyniach


Uprawa warzyw w skrzyniach

Uprawa warzyw w skrzyniach

Zioła w drewnianych skrzyniach

tymianek w ogrodzie


 Na koniec mój totalny musthave w ogrodzie -  samorozwijający się wąż. Teraz można je kupić prawie wszędzie i w coraz bardziej dostępnych cenach. Nie decydujcie się jednak na najtańszy bo lubią się psuć. Nie wyobrażam sobie podlewania ciężkim gumowym wężem. Zazwyczaj podlewam ogródek dość późno wieczorem i nie chciałby mi się zwijać gumowego węża, który zresztą często się plątał i uprzykrzał mi ogródkowe życie. Samorozciągający się uwielbiam i polecam każdemu. Jest lekki, rozwija się pod wpływem ciśnienia wody, a po zakręceniu kurka kurczy się i zwija. 


uprawa roślin w skrzyniach


Pozdrawiam i do zobaczenia wkrótce :)









wtorek, 31 maja 2016

Ogródek ze skalniaków w szklanej kuli


Maleńki ogródek w kuli


rojniki zamiast sukulentów



    Obiecałam teściowi ogródeczek z sukulentów w kuli. Obeszłam moją małą mieścinkę, ale sukulentów brak. Co tu zrobić, co wymyślić? Kupić w internecie, popytać znajomych? zawsze można, dlaczego nie. Można też na chwilkę zapomnieć, aż nadarzy się okazja żeby znów podjąć temat.



Rojniki zamiast sukulentów



   Okazja nadarzyła się dość szybko. Wybrałam się do szkółki roślin, żeby dokupić Tawułę japońską, która nieco rozjaśni zakątek roślin pod sosnami. Jak to zwykle bywa pomysł na zielony prezent pojawił się sam. 
   W szkółce znalazłam troszkę skalniaków i od razu pomyślałam, żeby zastąpić nimi sukulenty. W ręce wpadł mi Rojnik, przynajmniej tak mi się wydaje, bo Pani niespecjalnie była w stanie nazwać te maleństwa, ale internet troszkę pomógł w identyfikacji.


mini ogród w kuli


   Rojnik to roślina często stosowana do ozdoby skalniaków, jest sporo odmian, kolorów i kształtów. Większość gatunków jest odporna na mróz i zimozielona. Są to roślinki, które kwitną od lipca do września, a specjaliści podpowiadają, żeby rozetkę, która zakwitła wyciąć po przekwitnięciu, a jej miejsce zastąpić ziemią, żeby mogły ją zająć nowe rozłogi. 

   Znajdziecie mnóstwo artykułów na ten temat. Ja już się w nich zakochałam i myślę, że w moim ogrodzie zagości wiele odmian. Planuję przygotować dla nich specjalną instalację, ale nad tym muszę troszkę pogłówkować i podejrzeć co inny już wymyślili. 



ogródek z rojników



A teraz do senda

Kula ma średnicę 30 cm i kosztowała 26 zł.
Do tego kupiłam dwa rodzaje kamyków, za około 8 zł opakowanie.
Kolory w sklepie były tylko takie jak widzicie. Niebieski raczej nie byłby moim 
pierwszym wyborem do tego ogródeczka, ale innego nie było. 
Myślę, że spory wybór mógłby być w sklepie akwarystycznym, 
lub po prostu w jakimś ogrodniczym markecie (u mnie brak).
Na samo dno nasypałam pisaku, właściwie takiego suchego  żwirku. 
Dodawałam stopniowo kolejne warstwy.
Oczywiście musi być też troszkę ziemi, ja użyłam tę z doniczek,
w których były moje rośliny. 
Oprócz rojników posadziłam też inne roślinki.
Bylinę o nazwie Karmink ościsty, wyglądającą jak kwitnący mech 
oraz Słonecznicę, mięsistą roślinę z pomarańczowymi kwiatkami. 



zamiast sukulentów


rojnik


ogródek w kuli


ogródek w kuli

   No więc tak to wygląda na razie. Teraz muszę poczekać, czy takie miejsce moim roślinkom odpowiada. Przypuszczam, że jeśli tak, trzeba będzie ten mini ogródek doglądać, przycinać i formować. Czas pokaże :)


Dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia wkrótce :)















środa, 27 kwietnia 2016

Między wiosną, a zimą w ogrodzie

   

JAK POZBYŁAM SIĘ WSZĘDOBYLSKIEJ TRAWY


   Chciałoby się rozpocząć prace ogrodowe pełną parą, ale pogoda ciągle nie dopisuje. Wczoraj troszkę popieliłam, a dziś boli mnie już gardło. 
W ogrodzie zwykle pracuję systematycznie, każdego dnia troszkę popielę, podoglądam roślinek itd. Nie lubię wielkich zrywów, po których nie da się zejść samodzielnie z kanapy, bo plecy tak strasznie bolą. 

   Jednak niektóre rzeczy wymagają większej siły i zaangażowania czasu, mam tu na myśli doprowadzenie do porządku obrzeży. W moim przypadku jest to granica trawnika ze strefą, którą wyznaczyłam dla roślin ozdobnych. Przy zakładaniu ogrodu zdecydowaliśmy się na położenie siatki na kreta oraz agrowłókniny. No i właśnie z tą agrowłókniną miałam mały problem i dużo pracy. Trawa nagminnie przechodzi sobie na stronę agrowłókniny i kory. Zakorzeniła się tak bardzo, że nie byłam w stanie jej powyrywać. 

   Usunęłam natomiast około 30 cm pasek włókniny. Wyrywałam go razem z korzeniami trawy. Inaczej się nie dało tego zrobić. Pielenie zajmowało mnóstwo czasu, a efekty były marne, natomiast usuwanie agrowłókniny wraz z trawą, zaledwie moment. Schodziła jak dywan, wraz  z korzeniami trawy.  Obrzeże w moment wyglądało jak nowe, równiutkie i wolne od wszędobylskiej trawy. 




   To chyba niemożliwe, żeby trawa lub chwasty nie wyrastały tam, gdzie nie powinny. Nawet na korze, agrowłókninie czy kamieniach. Zawsze dostanie się odrobina pisaku, na której  zasiedlą się nie chciani goście. 









WARZYWNIK

   Przymrozki jak na razie nie zniszczyły żadnej z moich upraw. Bardziej wytrawni działkowicze mówią, że to dzięki uprawie w skrzyniach i temu, że rośliny są 30 cm nad ziemią, a nie przy samym gruncie. Być może to prawda.  Właściwie wszystkie warzywa wyszły już z ziemi.  Czekam jeszcze na fasolkę, którą zasiałam na samym końcu. 



Mięta po zimie

podziemne kłącza mięty


   Mięta powoli wzrasta po zimowej przerwie. Z głównego korzenia nie wyrosły mi prawie żadne nowe liście. Większość nowych sadzonek jest z podziemnych kłączy.








   Truskawki i poziomki wyglądają już świetnie. Piękne soczyste liście odbieram jako obietnicę smacznych owoców. Na pierwszym zdjęciu są moje zeszłoroczne sadzonki. Choć jesienią wykonałam regulację i sporo odnóg przesadziłam do doniczek, żeby wiosną stworzyć nową grządkę i tak wygląda na to, że owoce posadzone są za gęsto. Na ostatnim zdjęciu są sadzonki, które posadziłam do ziemi około dwa tygodnie temu. Szybko nabierają siły i przyrastają im nowe liście. 




   Groszek w tym roku posiałam dość gęsto i wrzucałam po trzy ziarenka do każdej dziurki, żeby mieć pewność, że któreś na pewno wyrośnie. Jeszcze chwila i będę robiła im konstrukcję z patyków, za które chwycą się, żeby wzrastać ku górze. 


Jako pierwszą posiałam sałatę. W sumie kilka rodzajów: rukolę, sałatę masłową i taką o bardziej postrzępionych liściach (niestety nie pamiętam nazwy, a opakowanie już wyrzucone). Wyczytałam, że sałata znosi przymrozki do -6 stopni i chyba to prawda, bo przypominam sobie, jak wyglądała zimą. Mimo mrozów liście jakoś się trzymały. 


Tu sałata masłowa



Rukola



Chyba szpinak


Buraczki



Marchew


Kalarepa

Rzodkiewka


Dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia wkrótce :)