środa, 27 kwietnia 2016

Między wiosną, a zimą w ogrodzie

   

JAK POZBYŁAM SIĘ WSZĘDOBYLSKIEJ TRAWY


   Chciałoby się rozpocząć prace ogrodowe pełną parą, ale pogoda ciągle nie dopisuje. Wczoraj troszkę popieliłam, a dziś boli mnie już gardło. 
W ogrodzie zwykle pracuję systematycznie, każdego dnia troszkę popielę, podoglądam roślinek itd. Nie lubię wielkich zrywów, po których nie da się zejść samodzielnie z kanapy, bo plecy tak strasznie bolą. 

   Jednak niektóre rzeczy wymagają większej siły i zaangażowania czasu, mam tu na myśli doprowadzenie do porządku obrzeży. W moim przypadku jest to granica trawnika ze strefą, którą wyznaczyłam dla roślin ozdobnych. Przy zakładaniu ogrodu zdecydowaliśmy się na położenie siatki na kreta oraz agrowłókniny. No i właśnie z tą agrowłókniną miałam mały problem i dużo pracy. Trawa nagminnie przechodzi sobie na stronę agrowłókniny i kory. Zakorzeniła się tak bardzo, że nie byłam w stanie jej powyrywać. 

   Usunęłam natomiast około 30 cm pasek włókniny. Wyrywałam go razem z korzeniami trawy. Inaczej się nie dało tego zrobić. Pielenie zajmowało mnóstwo czasu, a efekty były marne, natomiast usuwanie agrowłókniny wraz z trawą, zaledwie moment. Schodziła jak dywan, wraz  z korzeniami trawy.  Obrzeże w moment wyglądało jak nowe, równiutkie i wolne od wszędobylskiej trawy. 




   To chyba niemożliwe, żeby trawa lub chwasty nie wyrastały tam, gdzie nie powinny. Nawet na korze, agrowłókninie czy kamieniach. Zawsze dostanie się odrobina pisaku, na której  zasiedlą się nie chciani goście. 









WARZYWNIK

   Przymrozki jak na razie nie zniszczyły żadnej z moich upraw. Bardziej wytrawni działkowicze mówią, że to dzięki uprawie w skrzyniach i temu, że rośliny są 30 cm nad ziemią, a nie przy samym gruncie. Być może to prawda.  Właściwie wszystkie warzywa wyszły już z ziemi.  Czekam jeszcze na fasolkę, którą zasiałam na samym końcu. 



Mięta po zimie

podziemne kłącza mięty


   Mięta powoli wzrasta po zimowej przerwie. Z głównego korzenia nie wyrosły mi prawie żadne nowe liście. Większość nowych sadzonek jest z podziemnych kłączy.








   Truskawki i poziomki wyglądają już świetnie. Piękne soczyste liście odbieram jako obietnicę smacznych owoców. Na pierwszym zdjęciu są moje zeszłoroczne sadzonki. Choć jesienią wykonałam regulację i sporo odnóg przesadziłam do doniczek, żeby wiosną stworzyć nową grządkę i tak wygląda na to, że owoce posadzone są za gęsto. Na ostatnim zdjęciu są sadzonki, które posadziłam do ziemi około dwa tygodnie temu. Szybko nabierają siły i przyrastają im nowe liście. 




   Groszek w tym roku posiałam dość gęsto i wrzucałam po trzy ziarenka do każdej dziurki, żeby mieć pewność, że któreś na pewno wyrośnie. Jeszcze chwila i będę robiła im konstrukcję z patyków, za które chwycą się, żeby wzrastać ku górze. 


Jako pierwszą posiałam sałatę. W sumie kilka rodzajów: rukolę, sałatę masłową i taką o bardziej postrzępionych liściach (niestety nie pamiętam nazwy, a opakowanie już wyrzucone). Wyczytałam, że sałata znosi przymrozki do -6 stopni i chyba to prawda, bo przypominam sobie, jak wyglądała zimą. Mimo mrozów liście jakoś się trzymały. 


Tu sałata masłowa



Rukola



Chyba szpinak


Buraczki



Marchew


Kalarepa

Rzodkiewka


Dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia wkrótce :)
























Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza